|
Z ostatniej chwili...
Nowa encyklika Benedykta XVI - "Spe salvi"
 |
| Benedykt XVI podpisuje "Spe salvi" |
Nowy dokument Benedykta XVI o chrześcijańskiej nadziei zaprezentowano 30 listopada 2007 r. w Biurze Prasowym Stolicy Apostolskiej. Do kogo jest zaadresowana encyklika „Spe salvi”? – zapytał jeden z dziennikarzy. Odpowiedział kard. Albert Vanhoye. 84-letni jezuita jest emerytowanym profesorem egzegezy Nowego Testamentu w Papieskim Instytucie Biblijnym.
„Niewątpliwie encyklika, co normalne, zaadresowana jest do Kościoła katolickiego – powiedział kard. Vanhoye. Jest jednak bardzo jasne, że jej tekst ma też ukazać niechrześcijanom klęskę nadziei politycznych i ludzkich, które nie mogą naprawdę doprowadzić do zbudowania świata całkowicie odnowionego. Podejmuje bardzo uważną krytykę zwłaszcza stanowiska Marksa, konstatując jego niepowodzenie. Jest apelem do wszystkich ludzi dobrej woli, by dostrzegli, że nadzieja ludzka bez Boga jest nietrwała. Zamiast promować człowieka, zniewala go. Było bardzo ewidentne w krajach komunistycznych, że wolności nie ma. Uciskano ją tam, jak nigdzie dotąd na świecie. A zatem ten teoretyczny ideał naprawdę nie istniał. Ojciec Święty zwrócił na to dyskretnie uwagę, by zachęcić wszystkich do otwarcia na prawdziwą nadzieję. Może ją dać tylko Bóg, który wcielił się dla naszego zbawienia. To jest przesłanie wielokrotnie powtórzone w encyklice”.
Dokument prezentował też kard. Georges Cottier. 85-letni dominikanin, emerytowany teolog Domu Papieskiego, zwrócił uwagę, że encyklika o nadziei dotyczy równocześnie wiary: „Na sarkofagach z pierwszych wieków chrześcijaństwa Chrystusa przedstawiano jako «prawdziwego filozofa». To On prowadzi nas właściwą drogą egzystencji ku pełni prawdziwego życia, aż poza śmierć. Przypomnienie tego wymownego obrazu pozwala nam zrozumieć, że chrześcijańska nadzieja jest decydująca dla kultury i autentycznego humanizmu”.
Druga encyklika obecnego Papieża zaczyna się słowami „Spe salvi”, które są cytatem z Listu św. Pawła do Rzymian: „W nadziei już jesteśmy zbawieni” (8, 24). Blisko 80-stronicowy tekst dzieli się na wprowadzenie i 8 części opatrzonych następującymi tytułami: „Wiara jest nadzieją”, „Pojmowanie nadziei opartej na wierze w Nowym Testamencie i w pierwotnym Kościele”, „Czym jest życie wieczne?”, „Czy nadzieja chrześcijańska jest indywidualistyczna?”, „Przemiana chrześcijańskiej wiary-nadziei w czasach nowożytnych”, „Prawdziwe oblicze chrześcijańskiej nadziei”, «Miejsca» uczenia się nadziei i ćwiczenia w niej. Ta część dzieli się na trzy rozdziały: „Modlitwa jako szkoła nadziei”, „Działanie i cierpienie jako miejsca uczenia się nadziei” oraz: „Sąd Ostateczny jako miejsce uczenia się i wprawiania w nadziei”. Ostatnia część nosi tytuł: „Maryja, gwiazda nadziei”.
|
Czy jesteś jeszcze CZŁOWIEKIEM?
 |
| Stworzenie Adama |
Kim jesteś człowieku, powiedz, bo zwątpiłam Myślałam, że Cię znam a jednak się myliłam Zdejmij swe okrycie, odsłoń swoją twarz Nie ukrywaj tego, co w swym sercu masz Kolorowe pióra zdobią płaszcz zniszczony Ukrywają obraz serca, dobrze w nich schroniony Człowieku, który tak dobrze umiesz grać Życie to nie teatr, czy tylko na to Cię stać Czy nie potrafisz być prawdziwym sobą Nie obwieszać się ozdobą Zdjąć odzienie, tak szkarłatne Bo nie twoje jest prywatne.
Pismo Święte daje nam jasną i prostą odpowiedź na pytanie: kim jest człowiek? Stwierdza ono, że człowiek jest stworzony przez Boga na Jego obraz i podobieństwo. Oznacza to, że posiada nieśmiertelną duszę, która jest rozumna i wolna.
Ponadto człowiek posiada sumienie - wewnętrzny głos, który pozwala mu rozeznać co jest dobre, a co złe. Nauki przyrodnicze starają się dać odpowiedź na pytanie: jak powstał człowiek?
A my powinniśmy zadać sobie podstawowe pytanie: Kim jestem?
Kiedy zapytamy kogoś kim jest, to zazwyczaj przedstawi się nam swoim imieniem i nazwiskiem. Jednak samo imię i nazwisko nic nie mówią o człowieku (niektórzy mogliby zaprzeczyć temu twierdzeniu, mówiąc, że na podstawie imienia można już wiele powiedzieć kim jest dana osoba, ale nie o tym chcę tu mówić). Żeby tak naprawdę dowiedzieć się kim jesteśmy, to musimy zastanowić się troszkę głębiej. Człowiek wierzący, wyznawca jakiejkolwiek religii człowieczeństwo będzie określał jako coś głębszego, nie samo ciało, które jest na zewnątrz, ale również ducha – duszę. Katechizm Kościoła Katolickiego mówi nam, że osoba ludzka jest równocześnie osobą cielesną i duchową. Duch i materia tworzą w człowieku jedną naturę. Jedność ciała i duszy jest tak głęboka, że dzięki duszy duchowej ciało utworzone z materii jest ciałem żywym i ludzkim, i uczestniczy w godności obrazu Bożego (por. Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego - 69).
Co można jeszcze powiedzieć o człowieku? Człowiek jest przede wszystkim istotą, która jest inna niż pozostałe rzeczy tworzące świat czy wszechświat, inna niż pozostałe istoty żyjące na ziemi – mam tu na myśli zwierzęta. Człowiek posiada przede wszystkim wiele darów, którymi są między innymi myśli, uczucia... Te zjawiska mają miejsce w człowieku, nie w jego samym ciele, ale gdzieś głębiej, w jego duszy, w jego wnętrzu. Oczywiście wpływ na nasze uczucia czy myśli mogą mieć zjawiska zewnętrzne, cielesne itp. Oprócz tego, ze myślimy i czujemy, mamy również własną wolę. Wola, nie jest tym samym co myśl. Wola to jest nasza odpowiedź na tak lub na nie, chcę tak, albo nie chcę.
Ponownie pozwolę sobie zacytować fragment z Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego, mianowicie odpowiedź na pytanie „Jaki jest zamysł Boga wobec człowieka?”. Czytamy tam: Bóg w samym sobie nieskończenie doskonały i szczęśliwy, zamysłem czystej dobroci, w sposób całkowicie wolny stworzył człowieka, by uczynić go uczestnikiem swego szczęśliwego życia. Gdy nadeszła pełnia czasów, Bóg Ojciec posłał Syna jako Odkupiciela i Zbawiciela, aby ludzi rozproszonych przez grzech zjednoczyć w swoim Kościele, by za sprawą Ducha Świętego stali się Jego przybranymi dziećmi oraz dziedzicami Jego wiecznej szczęśliwości. Jak bardzo wiele różnych myśli zawartych jest w tym krótkim fragmencie opisującym człowieka.
Dlaczego postanowiłem pisać dziś o człowieku, o tym kim jest, po co żyje? Czytając wiadomości z kraju i ze świata, bardzo dużo słyszymy o tym, co czyni człowiek. Dowiadujemy się, że ktoś na drugim końcu świata zajął wysoką pozycję w skokach o tyczce, słyszymy, że ktoś otrzymał pokojową nagrodę Nobla za swoją książkę, czytamy o tym, że dzieci otrzymały w darze nowy autobus, aby mogły dojeżdżać do szkoły, ale słyszymy czy czytamy o tym, że gdzieś w Azji dzieci nie miały od kilku czy kilkunastu dni nic w ustach, że gdzieś ciągle ktoś walczy, że gdzieś ktoś podkłada ładunki wybuchowe pod samochodami czy w budynkach użytku publicznego. To dopiero początek. Nie tak dawno byliśmy świadkami handlu ludźmi, wnętrznościami człowieka, byliśmy świadkami sprzedawania kobiet bogaczom, którzy wykorzystywali je do ciężkiej pracy i zaspokojenia swoich potrzeb seksualnych. Oprócz tego słyszeliśmy o handlowaniu zwłokami, o pielęgniarkach bawiących się wcześniakami. A dziś jedna z agencji informacyjnych podała do wiadomości, że pracownicy banku tkanek i lekarze w Czechach handlują ludzką skórą sprzedając ją interesantom z całego świata.
Gdzie ten świat zmierza? Gdzie idzie człowiek? Czy za kilka lat, a może nawet miesięcy czy dni, będziemy mieli jeszcze odwagę iść do lekarza, wyjść na ulice między ludzi? Czy nie będziemy się obawiać tego, że możemy już nie wrócić do naszego mieszkania? Człowieku!!! Czy Ty jesteś jeszcze Człowiekiem? Ciężko Twoje czyny porównać z czynami zwierząt, bo i te maja swój rytm w przyrodzie.
Wiem, że powyższe słowa czytają głównie osoby wierzące, katolicy, chrześcijanie... Pomyślisz zapewne: „Co ten człowiek od nas chce, przecież my żyjemy wg Dekalogu, uczestniczymy w chrześcijańskim życiu, kierujemy się drogą prawą z nadzieją na otrzymanie nagrody życia wiecznego.” Tak, masz rację, Człowieku, ale ... Właśnie, pojawia się „ale”. Ale to Ty żyjesz w społeczeństwie, to właśnie Ty masz wpływ na wychowanie swoich dzieci, to Ty masz wpływ na wychowanie swoich podopiecznych, to Ty możesz swoim przykładem wskazywać na to prawdziwe człowieczeństwo. Nie przechodź obojętnie, kiedy ktoś wyciąga do Ciebie dłoń, abyś mu pomógł, nie przechodź obojętnie obok bojujących dzieci, nie zamykaj oczu, kiedy widzisz zło, które czynią inni. Jestem przekonany, że teraz, gdybym stał obok Ciebie i to mówił, zacząłbyś się sprzeciwiać, bo przecież jak możesz zwrócić komuś uwagę, przecież on Cię zaatakuje, wyzwie Ciebie, przeklnie, opluje... Zgadza się! Nie jest łatwo zwracać komuś uwagę czy kogoś wychowywać w dzisiejszym świecie, ale jeśli nikt tego nie będzie robił, to co będzie z naszą młodzieżą, co będzie z naszymi dziećmi, z naszymi wnukami czy z naszymi rówieśnikami?
Po raz kolejny apeluję: CZŁOWIEKU! Nabierz odwagi! Odwagi dawania przykładu jak żyć po chrześcijańsku, jak żyć wg przykazań Bożych.
Życzę Tobie i sobie, abyśmy nie musieli bać się drugiego człowieka, abyśmy nie musieli bać się jutra i każdego następnego dnia, abyśmy z odwagą szli za Jezusem, za Tym, który był opluwany, biczowany i ukrzyżowany, abyśmy my mogli osiągnąć życie wieczne.
|
O DOBRODZIEJACH I DOBRODZIEJSTWACH MOBILNEGO INTERNETU
 |
Po co księdzu dostęp do Sieci w każdym miejscu i czasie? Zastosowań można wymienić sporo, w zależności od tego, czym dany duchowny się zajmuje. Skończyły się czasy uwiązania na kablu telefonicznym i... zajmowania się przez księży wyłącznie duszpasterstwem.
Dziś duszpasterstwo ma nowe oblicza; kto kiedyś w Polsce przypuszczał, że będzie można ewangelizować poza granicami Polski nie wyjeżdżając na misje albo odpowiadać na pytania wiernych i „niedowiarków" nie patrząc na nich twarzą w twarz, a jednak w czasie rzeczywistym? Uporządkujmy jednak współczesne aktywności księdza czy osoby ze zgromadzenia zakonnego. Naturalnie tzw. priorytety - np. Eucharystia, sakramenty czy osobiste spotkania - pozostały bez zmian, co należy podkreślić i nie dawać się ponosić fantazji publicystów. Współczesny duchowny ma jednak nieporównywalnie większe możliwości, niż jego kolega sprzed pięciu czy dziesięciu lat, zwłaszcza od chwili, gdy zwykli obywatele zyskali w Polsce dostęp do Internetu, oraz gdy ten zaczął „wsysać" w siebie kolejne usługi. Z chwilą zyskania niezależności od miejsca i czasu czyli od momentu zaistnienia w naszym kraju mobilnego dostępu do Internetu, ten stał się nieodzownym środkiem komunikowania się także dla dobrodziejów. Problem tzw. ostatniej mili w dostępie do Internetu dotyczy także i duchownych. Jakież było moje dodatnie zaskoczenie, gdy oto niemal nad granicą słowacką i to w górach miałem dostęp do Sieci! Co prawda musiałem przykleić taśmą modem do szyby okna, ale działało! Przy okazji nauczył mnie ten przypadek zabierania ze sobą w podróż nieco dłuższego kabla USB łączącego modem z laptopem, by nie stać na baczność przy parapecie okiennym kilkadziesiąt minut... Zatem w przypadku mobilnego Internetu nie jest problemem dostęp do Sieci poprzez telefon czy też szybsze łącza, jakie nam udostępniała TP S.A. Teraz nawet w lesie, pod gruszą w sadzie, bądź podczas służbowego wyjazdu, komputer i niewielki modem z kartą SIM zapewniają kontakt z Internetem.
Ale po co Sieć duchownemu? Zastosowań jest mnóstwo - w zależności od zajęć codziennych i zawodowych danego księdza. Wszyscy jesteśmy ciekawi, co się dzieje w świecie - zatem hajda na strony informacyjne, w dowolnym języku! Chcę posłuchać sobie serwisu Radia Watykańskiego - nic prostszego, wczytuję stronę „Opoki" i słucham o dowolnej porze wiadomości, które w Polskim Radio mogę usłyszeć wyłącznie o 18.43! Trzeba odpisać nawet podczas urlopu na zwykłe lub niezwykłe listy - nic prostszego, e-mail u drzwi! Mam ochotę na ostatni program „Warto rozmawiać" - otwieram www.itvp.pl, a tam istne archiwum w bardzo dobrej jakości odtwarzania zarówno obrazu jak i dźwięku. Istnieje potrzeba częstego kontaktu z kimś ze Stanów Zjednoczonych czy Włoch - telefonia internetowa do dyspozycji. Należy przelać pieniądze - mam dostęp do mojego konta via Internet i to przez 24 godziny na dobę, bez konieczności wędrowania do Banku i stania w kolejce. A gdyby jeszcze do tego dodać szereg nietypowych, jak dla duchownych zajęć, jak udział księdza w czacie, przesyłanie informacji, fotoreportaży czy artykułów do redakcji, udział poprzez Sieć w naukowym sympozjum czy regularna obecność w internetowej grupie dyskusyjnej? Coraz bardziej wydłuża się lista zastosowań Internetu w codziennej typowej lub nietypowej dla duchownych pracy. Internet i Kościół? To już standard od kilkunastu lat. Mobilny dostęp do Sieci - to teraźniejszość. Na szczęście...!
***
Po co księdzu Sieć? By zagarniać w nią wierzących i tych niedowierzających! Zastosowań jest sporo. A co do nietypowych sposobów wykorzystywania Internetu, to swego czasu opracowałem system kontaktowania się między sobą członków Ważnego Gremium w Episkopacie Polski. 3 lata temu były już na szczęście do dyspozycji komórki z wbudowanymi modemami, a biskupi należą do grona osób dość często przemieszczających się z racji swoich zajęć. Tylko używając modemu komórki nie można było wówczas jednocześnie rozmawiać przez telefon. A kontakty przez laptop i mobilny Internet - to teraz bułka z masłem!
Ks. Józef Kloch
|
|
| Dzisiaj jest | 8 września 2010 (251. dzień roku)
|
| Święta, uroczystości | Narodzenie Najświętszej Maryi Panny - święto Imieniny: Marii, Radosława |
|